Jedyny taki tort!


Aurora: Przy okazji wesela tematem przewodnim jest zawsze dekoracja – najpierw sali, kościoła, domu panny młodej, w końcu i samej panny młodej. Nie można jednak zapominać i o torcie!

Malwina Franczak: Tak, to bardzo ważna kwestia! I tym właśnie zajmuję się ja! Słodka dekoracja to zarówno moja pasja, jak też praca. I podkreślmy to – dekorowanie. Nie zajmuję się samym pieczeniem tortu. Obecnie to dwie inne profesje, choć obie bez siebie nie istnieją.

Aurora: A więc jest taki zawód? Dekorator?

_H5A3832 M.F.: Tak. I w dodatku istnieje wiele jego specjalizacji, np. kwiaty cukrowe, aerograf, torty 3D. Ja w mojej firmie zajmuję się z kolei dekorowaniem peirniczków. Na każdą okazję tworzę inne i dekoruję je przy pomocy masy cukrowej lub lukru królewskiego. Pary młode często zamawiają u mnie takie pierniczki jako formę podziękowania dla gości. Taki pierniczek może mieć imiona państwa młodych, datę. Do tego pięknie pachnie, wygląda i można go zjeść!

Aurora: Cóż, mi szkoda by było ich jeść – są zbyt piękne! Jak małe dzieła sztuki! Jesteś z wykształcenia plastykiem?

M.F.: Nie, z wykształcenia jestem pedagogiem, ale zawsze miałam ciągotki do prac plastycznych – do lepienia, malowania, szydełkowania. Zawsze musiałam robić coś z rękami (śmiech). Myślę, że dużą rolę odgrywa talent plastyczny przekazany w genach, po mojej mamie. Mama zawsze zachęcała mnie i mojego brata do rozwijania naszych zdolności manualnych i do eksperymentowania z różnymi technikami artystycznymi. W efekcie mój brat robi tatuaże, a ja znalazłam swojego konika – cukiernictwo.

Aurora: A kiedy światło dzienne ujrzał twój pierwszy tort?

Malwina Franczak: 4 lata temu, gdy miałam 19 lat. Wszystko zaczęło się dość banalnie, gdy w internecie zobaczyłam tort w masie cukrowej. Zainspirowana postanowiłam wykonać taki sam na urodziny koleżanki. Miał 5 pięter, bez żadnych wsporników. A jeśli dodam do tego, że był to lipiec, to już wiadomo, że był jedną wielką porażką… Oczywiście , jako urodzony uparciuch, nie zniechęciłam się._H5A3850

Aurora: Poszłaś na profesjonalny kurs?

M.F.: Każdy strzępek wiedzy musiałam zdobyć sama i szukać wszystkiego na własną rękę. To były godziny szukania w Internecie oraz konsultacji na różnych grupach na FB. I gdyby nie ogromna miłość do tego, co robię nie byłabym tu gdzie jestem. Bo to zdobywanie wiedzy było bardzo długotrwałym procesem. I prawdopodobnie nigdy się nie skończy. Na szczęście to wszystko sprawiało mi przyjemność, szło gładko i prowokowało do eksperymentowania. A przez to wielkiego rozwoju.

Aurora: I to rozwoju, który przyniósł wymierne efekty. Jesteś największą zwyciężczynią Cake Festival Poland, na którym twój tort okazał się najlepszy spośród ponad 300 zgłoszonych i to nie tylko z Polski!

M.F.: Przerosło to moje oczekiwania. Nie spodziewałam się zupełnie niczego, ponieważ poziom prac był naprawdę bardzo wysoki.

Aurora: Choć w swojej firmie zajmujesz się pierniczkami, to jednak twoje torty zdobyły największe uznanie. Czy mimo wszystko ciągnie cię w tą stronę?_H5A3933

M.F.: Tak, otwarcie pracowni tortów artystycznych to moje największe marzenie. I mam nadzieję, że w końcu uda mi się je zrealizować.

Aurora: Jak myślisz, czemu jury wybrało właśnie Twój tort weselny jako ten najlepszy?

M.F.: Włożyłam w niego ogrom pracy i to widać już na pierwszy rzut oka. Miał 4 piętra i praktycznie nie było w nim gotowych elementów z formy.

Aurora: Jak długo nad nim pracowałaś?

M.F.: Całość prac zajęła mi ok. 2 tygodni.

Aurora: Nie dziwię się! Choć zastanawia mnie teraz czy taki tort mógłby być realnie przygotowany na wesele?

M.F.: Wszystkie torty, które widzieliśmy na Cake Festival były “jadalne” i musiały być wykonalne w rzeczywistości. Taki był wymóg regulaminu. W rzeczywistości mój tort byłby wykonany pewnie przez dwa dni, tylko że musiałoby pracować przy nim non stop kilka osób.

Aurora: Nic dziwnego, że torty weselne są więc tak drogie…

M.F.: Niestety większość osób nadal nie rozumie, że nie tylko płaci za składniki i pracę ludzi. Ale tu mamy do czynienia z prawdziwym rękodziełem, sztuką. Taki tort lub pierniczki to produkt de lux, jedyny w swoim rodzaju.

Aurora: No właśnie. Z całą pewnością jedyny taki był twój tort weselny, który wygrał w swojej konkurencji na Cake Festivalu. Skąd taki pomysł?

M.F.: Nie chciałam, by mój tort weselny był jednym z wielu. Chciałam wywołać efekt “wow”, dlatego postanowiłam przełamać konwencję i stworzyłam tort w stylu steampunk z mechanicznym sercem na szczycie zamiast romantycznych bukietów. I myślę, że właśnie ta jego odmienność spodobała się jury.

Aurora: Myślisz, że parom młodym spodobał się ten tort?

M.F.: Zapewne nie wszystkim. Ja sama bym nie wybrała takiego tortu na swój ślub (śmiech). Trzeba jednak pamiętać, że konkurs tortów to nie konkurs piękności, tylko pokaz dekoratorskich umiejętności. Mimo wszystko mój tort pokazuje pewien trend obecny w tortach weselnych – indywidualizm.

Aurora: Każda para młoda może przyjść i określić od początku do końca jaki chce tort?

M.F.: Tak, nawet jeśli nie ma go w katalogu cukierni. Mało tego. Może mieć na tym torcie swoją podobiznę lub coś swojego wyczarowanego z masy cukrowej. Dziś nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Wszystko jest kwestią dobrego przygotowania technicznego, gł. stelażu, który utrzyma rzeczywisty tort. Poza tym ogranicza nas tylko wyobraźnia. I to właśnie kocham w masie cukrowej najbardziej.

Aurora: Torty w masie cukrowej są nadal najmodniejsze?

M.F.: Obecnie bardzo modne są naked cake, gdzie nie ma grama masy cukrowej. Wchodzi powoli odmiana tego trendu, czyli boho cake. Furorę również robi teraz drip cake. Innymi słowy odchodzimy od masy cukrowej. Ale nie ja! Nadal uważam, że ona najlepiej nadaje się do tworzenia najdziwniejszych i jedynych w swoim rodzaju ciast!

Aurora: Takich jak Twój słynny już robal? Skąd czerpiesz inspirację na tego typu ciasta?!

M.F.: Pomysły czerpię z dnia codziennego. Mam już branżowe “spaczenie postrzegania świata” . Wszystko widzę w formie ,,pierniczków lub tortów”.Gdy idę na spacer nie widzę tego, co się dzieje dookoła, tylko zapatruję się w korę drzewa lub mech i zachodzę w głowę jak zrobić taki efekt z lukru królewskiego czy masy cukrowej. Czasem siedzę na ziemi z telefonem i fotografuję ślimaka z 5 stron, a gdy wszyscy w markecie robią zakupy, ja tkwię z nosem w dziale owocowym i oglądam 20 minut jednego ananasa. To już coś więcej, niż praca i pasja. To sposób życia.

Aurora: Ale skoro jego efekty są tak piękne i słodkie, to znaczy, że to dobry sposób życia! Powodzenia i dalszych sukcesów!

36_3498_12042_big